Euforia wokół

Zawsze byłem „inny”… Ale, że się nie cieszę specjalnie z długiego weekendu to już chyba lekkie przegięcie :P Połóżmy to jednak na karb choroby, która mną zawładnęła… W związku z tą ostatnią, nie wiem jak spędzę wolne dni i zakładam, że będzie raczej nudno… Przeglądam swoje wiersze i dochodzę do wniosku, że na rozpoczynanie cyklu miłosnego nie mam dzisiaj nastroju, więc skoro już jesteśmy na etapie buntu to pobuntujmy się jeszcze trochę:

Jeśli masz odwagę…! (Do Stwórcy protest krótki) (23.10.2006)

Gdzież jest Twoja Wszechmoc
Gdzie Wszechmiłość
Obronisz się jedynie, jeśli powiesz, że się śniło
Jeśli znajdziesz odwagę by w ogóle coś powiedzieć
Pewnie fajnie jest tak siedzieć
Z ponad chmur ustawiać nas jak pionki
lecz czy uczciwe jest zabawkę robić z ludzkiej bolączki
Gdybyś był człowiekiem
Ginąłbyś na którymś z elektrycznych krzeseł
bo mnie słów już braknie
Chociaż słowo mą oblubienicą co niebywale mnie łaknie
Tworzysz nas choć sam dobrze nie wiesz po co
I jeszcze to nazywasz niebywałą mocą

I czy różnisz się czymś od gówniarza
co lupą mrówki przysmaża
Może tylko skalą procederu
bo cierpiało już zbyt wielu
i jak mam jeszcze wierzyć w człowieka
gdy ponad nim stoi ktoś tak samolubny
że ból zadaje dla gry chorej zgubnej
Jeśliś mym ojcem to się Ciebie wstydzę
Teraz to jak nigdy widzę

2 odpowiedzi do “Euforia wokół”

  1. Mer pisze:

    Osobiście mile zaskoczyły mnie Mickiewiczowskie „Dziady”, szczególnie Wielka Improwizacja – to tak odnośnie powyższego utworu. Do dziś czytuję bardzo często, w sumie jest to dla mnie jedna z niewielu lektur programowych, które mnie poruszyły… Pozytywizm jest przy tym kupą racjonalistycznych wypocin grafomana. Prawdziwy kunszt, prawdziwa, poruszająca poezja… Brawo, Adaś, brawo, zasłużyłeś na miano wieszcza narodowego. Szczególnie powala w interpretacji Holoubka w „Lawie” Konwickiego.

  2. Ickam pisze:

    Hmmm… Szczerze mówiąc do mnie też nigdy nie trafiał… Mimo dobrych intencji autorów, to było raczej infantylne niż życiowe, a przecież próba stuprocentowego zintegrowania filozofii z życiem jest, nie oszukujmy się, nierealna… Tak, jak nie przymierzając, powrót poezji pod strzechy, który przy jakże słusznej idei „Slam poetry” jest tak naprawdę niemożliwy. Może dlatego od jakiegoś czasu nie piszę opowiadań, że „życie nie jest filmem z happy endem” Swoją drogą, poznajesz? ;)

Dodaj odpowiedź