Uzdrowienie, ale tylko w sensie psychicznym, bo jeżeli rozpatrywać sens fizyczny, to mój nos mógłbym teraz porównać z cieknącym kranem, tudzież z dziurawą rurą kanalizacyjną… Ową sanację sponsoruje Pan Remek i wczorajsza kłótnia w sprawie przyszłości forum internetowego naszej szkoły… Ech, człowiek to paskudna istota, doprawdy… Żeby tak poprawiać sobie humor kosztem innych? Nie chcę wyjść na potwora, więc dobitnie zaznaczam, że miałem poważne powody, aby bronić swoich racji, a kłótnia nie była jedynie wynikiem mojego złego samopoczucia… Niemniej jednak sprawa została wyjaśniona i w kwestii, która mnie irytowała najbardziej, doszliśmy do swoistego konsensusu, a znaczy to tyle, że wyrażam głęboką nadzieję, że Remuś poradzi sobie z tym, co chce zrobić. Przeglądam tak te swoje wypociny i stwierdzam, że wyzyskałem już chyba motyw wanitatywny, a jeśli nie, to i tak pora Wam pozwolić od niego odpocząć drodzy czytelnicy
…Ale nie, nie będzie spokojnie, bo moja poezja nigdy nie jest spokojna, a na prozę czas jeszcze przyjdzie…
Czara (domniemany czas powstania: październik 2004)
Smutku czara przepełniła się
Wylałem sporo gorzkich łez
Ale się ich nie wstydzę
Bo dzięki nim świat lepiej widzę
Chłopakowi płakać nie przystoi
Bzdura
Łzy czyszczą duszę
Życie nieraz jeszcze do nich mnie zmusi
Kłębkiem nerwów ostatnio byłem
Ale to już przeszłość
A gdy w nią patrzę przez łzawe oczy
Mam siłę z podniesioną głową dalej kroczyć