Słowa słowa słowa…

Kontynuujemy przejawiającą się w tytułach fascynację Hamletem… Czuję się już praktycznie zdrowy (może mam uczulenie na 4 formy sprawdzające jednego dnia ? :P )… Zostałem dzisiaj perfidnie obudzony o piątej trzydzieści rano, tylko po to, żeby zostać obudzonym. Słodko, przynajmniej wiem, że koledzy z gimnazjum nadal mnie kochają… Kończę już pisać głupoty, bo ta notka zacznie przypominać zwykłego bloga… (broń Panie Boże ;) ) Artystycznie nadal jesteśmy na etapie buntów, więc niechaj formalności stanie się zadość:

Gdy coś pęka… (23.10.2006)

Ciekawym co robisz gdy w człowieku coś pęka
Czy przekładasz go do szufladki „ci to do piekła?”
bo nie boję się używać pejoratywów względem Ciebie
Mówią że nie zobaczę Ciebie w niebie
Czym jest to niebo i gdzie się znajduje
Dlaczego nie odpowiesz skoro Ciebie zapytuję

Bo może to jest tak, że niebo powiększa tylko Twoje ego
Może jesteś bardziej ludzki niż się zdaje
Może każdy z nas to dla Ciebie frajer
Nie wiem ale nie potrafię się zgodzić na to co robisz
Nie mogę Cię pobić
ani nawet powiedzieć że źle robisz

Bo jestem tylko maleńkim pyłkiem
na wielkiej plaży świata
jak Ty dmuchniesz  tak ja będę latać
Jeśli zrzucisz mnie w przepaść
nie zdołam nawet wydobyć głosu
bo tylko Ty znasz sposób
by być silniejszym od Ciebie
Nie poznam go dlatego żyję w biedzie

Tak, oba opublikowane ostatnio wiersze, powstały jednego dnia.

Jedna odpowiedź do “Słowa słowa słowa…”

  1. Mer pisze:

    Klimat, który naprawdę lubię… Cóż, ostatnio mam okres, kiedy wszystko wali się mi z góry na łeb i liryka to naprawdę dobry sposób na ucieczkę.

Dodaj odpowiedź