No właśnie… Tylko dlaczegóż nie ma kto go wrócić do normy? Dajcie nam drugiego Hamleta, który rozprawi się z hipokryzją w tym kraju, nawet jeśli miałby sam zginąć… Postanowiłem napisać streszczenie komediodramatu pod tytułem „P jak Polska”, który możemy oglądać nieustannie od kilku miesięcy we wszystkich stacjach telewizyjnych, radiowych, a nawet w internecie (o proszę jak ta technika poszła do przodu
). Pozwolę sobie skupić się na kilku ostatnich odcinkach. Otóż, okazuje się, że niejaka Marta K., córka najbardziej wpływowego katolika w Polsce rozwodzi się ze swoim mężem, a zanim jeszcze weźmie ślub z facetem o skrajnie innych niż jej ojciec poglądach politycznych jest z nim w ciąży, doprawdy piękny przykład katolicyzmu. Samotny Krzyżowiec o dwóch imionach zamiast nazwiska, uznaje partię Panów K. za niegodną jego bytności tamże i postanawia pójść na swoje… Dzielny krzyżowiec nie potrafi zrozumieć, że przeciętny Kowalski nie oczekuje nowych partii tylko sensownie myślących ludzi o ukształtowanym kręgosłupie moralnym i wykształconych do mądrego kierowania państwem. Nigdy nie wątpiłem także w obłudę serialowych realizatorów Licznych Pomysłów Romana, ci obrońcy moralności postanowili posłużyć się twardą pornografią, aby ośmieszyć legalną manifestację… Ciekawe kogo tak naprawdę ośmieszą? Mnie tam mama uczyła, że ten się śmieje kto się śmieje ostatni… Jakby tego było mało, scenarzyści zadbali też o wątek kryminalny. Dzielni funkcjonariusze Agencji Bezbłędnie Wyszkolonej w nie do końca jasny sposób doprowadzili do śmierci plugawej szefowej mafii, co to niby miała handlować lewym węglem. Wątku kulturalnego nie zabrakło takoż: Nagrodę Wykonawcy Roku zdobył Mezo, najwybitniejszy polski przedstawiciel kultury hip-hopowej. Och „życie, życie jest nowelą” (ups to nie ta bajka
)*
* Podobieństwo miejsc, osób i zdarzeń jest najzupełniej przypadkowe
A tak na poważnie: Swego czasu Vienio i Pele rapowali na bicie Volta „Rewolucja jest blisko, na ulicę wyjdą dzieci, wszem i wobec zademonstrują sprzeciw, by zapobiec musiałoby się wiele zmienić…” i tak dalej, a jak mówił Peja „Nie zmienia się nic”, a rewolucji, ani widu ani, słychu
Dzisiaj dam Wam odpocząć od moich wypocin, ale za to dam wyraz swojemu patriotyzmowi
Uh-oh.. Polska polityka coraz bardziej mnie dobija. I pomyśleć, że myślę o dziennikarstwie związanym właśnie z polityką. ;]
A co do Mezo… No cóż, widziałem kawałek Eska Music Awards. Kawałek nie dlatego, że nie mogłem obejrzeć więcej. Po prostu nie wytrzymałem dłużej niż 4-5 minut…
Mnie nie potrafi dobić z dwóch powodów:
a) jak Eldo i chłopaki z Echo „Stoję ponad tym”
b) to, co mamy obecnie w Polsce to nawet nie zasługuje na miano polityki, to jakaś „powieść idioty”, totalna farsa znajdująca się poniżej jakiejkolwiek krytyki.
Pozostaje wyrazić szczerą nadzieję, że przez sześć lat, które Ci zostało zanim będziesz pełnoprawnym dziennikarzem, scena polityczna wykształci sobie zmysł sensownego kierowania państwem…
E… To ten „pseudonim” się nie odmienia?
(Zobacz, że ten człowiek jest tak żałosny, że określenie z cudzysłowu wygląda groteskowo w zestawieniu ze słowem „Mezo”
) Też widziałem tylko fragment, niestety ten, w którym właśnie jego nagrodzili… Refleksja płynie jedna: „Dopóki tacy „artyści” będą cenieni przez ogół, politycy pokroju Romana G. i Braci K. będą mogli łatwo manipulować ludzką tłuszczą
Spoko-loko. ;] Już za 2 lata wybory, a PO już nie może ustać w kolejce po władzę. ;] Oczywiście pójdę do urny, zagłosuję na Platoformę i przez następne 4 lata słysząc o pustoszących sejm aferach będę miał moralnego kaca…
…i ktoś się, do diaska, dziwi, że w Polsce jest niska frekwencja. Phi. ;]