Będzie krótko, bo mam wenę na coś wyższego niż pisanie tutaj, a ta ostatnio rzadko się zdarza, więc musicie mi wybaczyć… Szczegółów nie zdradzę, bo moje „większe projekty literackie” od ponad roku wieńczone są fiaskiem… W każdym razie doszedłem do wniosku, że najwyższa pora uraczyć Was utworem, którego fragment widzicie w wersji odręcznej na górze tego bloga…:
Między mną a Wierszem (24.4.2006)
Między mną a Wierszem
Między Duchem a Iskrą
co ją właśnie rozkładam na czynniki pierwsze
Między szeptem a donośnym głosem
Ilu z was słyszy pobrzękiwanie pełnym trzosem
tylu skażonych przez materialne brednie
a wobec Iskry przecież wszystko blednie
Między literą a słowem
czy ktokolwiek się dowie
co się dzieje w mojej głowie?
Między słowem a zdaniem
czy ktoś zgadnie co się stanie?
Między Bogiem a prawdą
czy nie powinienem sięgnąć po poradę prawną
na temat autorskich praw?
Nie dlatego, że dumny jestem jak paw
ale przecież to są moje myśli
których nikt inny nie zdoła nawet wyśnić
Cholera… Powiedz szczerze… Ty z siebie „wypluwasz” te utwory, ot tak? ;] Respekt.
Szczerze? Jak już zaiskrzy to tak… A Iskra to bodziec dla Ducha, który na ogół utrzymuje się dotąd, aż ubiorę go w ładne słowa… Przy czym im szybciej zamienię Iskrę na Słowo, tym lepszy jakościowo jest utwór, dlatego nie lubię, kiedy Iskra pojawia się np. gdy już leżę w łóżku i mam bardzo ograniczoną możliwość „przetworzenia” jej, bo choć na ogół takie wiersze wychodzą dobrze to „na świeżo” byłyby jeszcze lepsze…
Szczerze? Ja najlepsze pomysły miewam… pod prysznicem. ;]]]