Dzisiaj porwała mnie biologia… Przynajmniej sponsoruje zabicie nudy
Wczoraj przeglądając Pardon, trafiłem w końcu na ciekawy artykuł Zgadzam się z tezą postawioną przez jego autora, zwłaszcza, że poparto ją argumentami niegdysiejszego ministra zdrowia, Marka Balickiego. Kontynuując cykl:
Kiedy… (22.5.2005)
I kiedy przez usta rozleję miłosną truciznę po całym ciele
Uniesień dozna tak wiele,
że nie będzie mówić „przyjaciele”
A jedna dusza i jedno ciało
Gdy ciągle pierwszemu drugiego będzie mało
Bo po co spowalniać to co nieuniknione?
Ja już w przyszłości tonę
Chociaż to co się stanie nie jest bliżej w czasie umiejscowione
A niech nie będzie!
Zdradliwego czasu magia
Sprawia, że czułości wiatr mi twarz smaga
Moja dusza stoi naga
Obnażone me emocje
Chodź, bo stoję w oknie
I wypatruję Ciebie
I tego co dalej będzie
Legalize, legalize!… ;] Tak na serio, to myślę, że Marysię powinniśmy traktować, jako używkę, ogólnodostępną, ale na jasno określonych zasadach dotyczących przede wszystkim dystrybucji. W Holandii jakoś nikt nie odnotował zatrważających statystyk, głównie dlatego, że ludzie, mając częściej do czynienia z marihuaną, lepiej wiedzą czym grozi jej nadużywanie..
Przy domniemanym ryzyku jakie niesie ze sobą legalizacja marihuany, widzę co najmniej kilka korzyści
a) neutralizacja efektu „zakazanego owocu”, która w przyszłości zaowocować winna spadkiem zainteresowania marihuaną wśród młodzieży szkolnej
b) poprzez kontrolę produkcji wyeliminowanie chemicznych domieszek, de facto powszechnie stosowanych na czarnym rynku i być może bardziej szkodliwych niż sama używka
c) wpływy do budżetu; dość znaczne na dzień dzisiejszy, bo palaczy jest sporo, co tu dużo mówić, a większość z nich mając do wyboru legalną i mniej szkodliwą marihuanę, nawet nie będą się zastanawiać nad tym tylko polecą do coffee shopu
d) redukcja wydatków na sądownictwo i utrzymanie w aresztach / więzieniach ludzi skazanych za posiadanie niewielkich ilości miękkich narkotyków
o właśnie, właśnie. ;] Akcyza, panie, akcyza. ;] Za te pieniądze sfinansujesz niejedną kampanię społeczną i edukacyjną w ramach walki z uzależnieniami.
Zasadniczym plusem dla legalizacji marihuany byłaby poprawa jej jakości. Zniknęłyby shity podlewane domestosem i choć akcyza wyrywałaby ostatnie drobne z kieszeni, to miałoby się pewność, że otrzymany towar mieści się w normach UE