Archiwum z Maj 2007

Refleksje wanitytatywne dwóch nastolatków

piątek, 11 Maj 2007

Sam tytuł brzmi już bardzo groteskowo, ale to prawda, kolega z klasy jutro kończy siedemnaście lat i stwierdził, że jest stary :P To co ja mam powiedzieć? Najbliższe kilkanaście godzin upłynie mi pod znakiem męskiej nasiadówki z kolegami z gimnazjum (no chyba, że się zbuntują i nie przyjdą po mnie, bo zanosi się na burzę :P ) Wczoraj było tak refleksyjnie, że napisałem kolejny wiersz o Rozumie i materii… W zupełnie innej konwencji niż poprzedni:

Zaślubiono Ci Rozumie (10.5.2007)

Zaślubiono Ci materię Rozumie
Na przekór Twojej dumie
I nie mogłeś nic poradzić na mezalians takowy
Bo uknuły go „mądre głowy”
Co to podobno Cię ujażmiły
Uznały że już jesteś gotowy
By wprowadzić Cię na salony
A kiedy dawałeś pokaz niezależności i siły
Mówiły żeś szalony
Że na dobre Wam wyjdzie związek taki
Że wzajemnie uzupełnicie swoje braki
A jedynym jego skutkiem jest przeto
Że studenciaki dyplomami świecą
I nie byłoby w tym nic złego
Gdyby w głowach coś zostało od zawodu zdobytego

Usiłując dogonić Waszą osławioną parę
Tak wielu już ludzi przekroczyło miarę
Za którą przestrzeń pusta
Bo głos człowieka z jej przekroczeniem ustał

Tak wielu artystów zabiła w ludziach Twoja żona
Femme fatal, ta która rządzi światem
Jest mniej kobieca niż nas dwóch razem wziętych
Bo ucieka się do czynów niepojętych
Prosto ze świata zwierząt zaczerpniętych

A że jestem tylko człowiekiem
choć wcale tego nie chcę
To co raz bardziej trendom się poddaję
By kiedyś mieć pieniądzę na „dobry bajer”
Który ukochała Twoja żona
Kto go nie respektuje niechaj z głodu kona

czwartek, 10 Maj 2007

Przykre, bo wczoraj na dobrą sprawę nie miałem czasu nic tu naskrobać, no ale wbrew mirażowi luzu podczas matur, za mną i przede mną ciężkie dni, a to chociażby dlatego, że nie mam na przykład przedmiotów, z których mam względny spokój (polski, angielski), za to Pan dyrektor funduje mi przedmioty, z których nieźle cisną (geografia, biologia, francuski), jak też dlatego, że następne dwa tygodnie mam solidnie zapełnione sprawdzianami… Nie wspominając już o jutrzejszej kartkówce z historii i niemal pewnym pytaniu z biologii… Pasuję mi tu tylko jeden wiersz…

Rozum ponad materią? (5.1.2006)

Dzielę życie z pokoleniem wierzącym w wymierność efektów
Nikt tu już nie wie jaki jest smak słów
ani ile oleju wlał nam ktoś do głó

Kiedyś mówiono „Rozum ponad materią”
teraz owa materia zdaje się być baterią
która napędza wszystko wokół

Pytam, gdzież jest ten błysk w oku
który czynił sportowca aniołem stojącym na smoku
Teraz już tylko nagród poszukują
lecz prędzej czy później się dowiadują
że wszyscy w koło oszukują
że to co teraz w prezencie dostają przeminie
a wieczna pamięć po wielkim wyczynie nie zginie

Gdzież jest poświęcenie
Czyż ono jeszcze w ludziach drzemie
Czy poszło w niepamięć
z chwilą kiedy otwarty został największego z polaków testament

Czy On był ostatnim który biec potrafił dla samego biegu
Czy On ostatni ludzkie uznanie traktował jako nieistotny szczegół
Boję się odpowiadać na to pytanie
Chociaż pewnie to zrobię, gdy na skraju życia stanę

Widmo oddalone

wtorek, 8 Maj 2007

Moje przypuszczenia okazały się być prawdą…Po odłączeniu mniejszego dysku komputer działa bez większych niedociągnięć… Rehabilitacja należy się też naszym politykom, oni nie są jeszcze ultrareligijni… Dlaczego to piszę? Bo dwóm młodym irankom grozi ukamienowanie, przez to, że ktoś sfilmował ich „zabawę w seks”… Film widziałem i nie ma w nim ani grama golizny, a jedynie dość jednoznaczne ruchy okraszone chichotem, w prawdzie ruchy były lubieżne, ale zrzućmy to na karb wieku… Jeżeli dziewczęta zostaną rozpoznane i skazane to będzie dopiero przejaw fanatyzmu, apropos tegoż właśnie i niedoskonałości kościoła rzymskokatolickiego:

Kościół (8.6.2005)

Kościół tworzą nieudolni ludzie
Choć przez czwartą część wieku prowadził go charyzmatyczny Półbóg
Przez dwa tysiąclecia kapłani zaciągali u ludzi zaufania dług,
z którego rozliczy ich jedynie sam Bóg
Jesteśmy jedynie istotami prostymi
Po tej Ziemi pełzającymi
Wobec Stwórcy nic nie znaczymy,
ale On cały czas pozwala poznawać nam różne zagadki natury
Zatem krzyczę po raz wtóry
Nie fanatyzm drogą do zbawienia,
a prosta modlitwa i solidna praca -
taka jakby Chrystus miał nigdy nie wracać!

Widmo końca świata

poniedziałek, 7 Maj 2007

Tytuł górnolotny, ale to dość wyrafinowana metafora, chociaż zdaję sobie sprawę, że na pierwszy rzut oka wygląda na slogan reklamujący nową hollywoodzką produkcję. Cała przenośnia wiąże się, z możliwością utraty około 160 gigabajtów danych, która stała się wczoraj późnym popołudniem bardzo realna… Za rozchwianie mojego sprzętu śmiem winić bezpośrednio 20gigabajtowy dysk Caviara, który najprawdopodobniej zepsuł się po tym jak komputer ostatnio odmówił mi posłuszeństwa, choć jego wina jest moim niepotwierdzonym domniemaniem… Przydałby mi się jeszcze dzień wolnego na wnikliwe testy wydajności komputera i ewentualne odstawienie go do serwisu… Wydaje mi się, że zrobiłem kopię wszystkich swoich prac, nie chciałbym tylko czegoś pominąć… Pozostaje zawiesić to gdzieś w sieci… Wybaczcie, ale dziś nie mam nastroju raczyć was wierszami… Poprzestanę na tym, że dzisiaj przeczytałem, że pewnien szalony, w moim mniemaniu, naukowiec wyprowadził wzór matematyczny na piękną kobietę… Skwituję to w typowo humanistyczny sposób, co chyba zresztą nikogo nie zdziwi:

Piękna kobieta podoba się oczom, dobra kobieta – sercu. Pierwsza jest klejnotem, druga – skarbem.

Czucie i wiara silniej mówią do mnie niż mędrca szkiełko i oko…

Swoją drogą to nie jedyny dzisiaj ciekawy artykuł z kolektywu o2… Dziewczyno, lubisz miniówki? Uważaj, żeby ich nie nosić zbyt blisko ulicy Teraz już wiem po co ma być nowa konstytucja… Stara zabrania ograniczania swobód i wolności obywatelskich. Skąd my bierzemy posłów tak ślepo zapatrzonych w katolicyzm, żeby wysuwali podobne propozycje?

Dzisiejszy dzień sponsoruje biologia

niedziela, 6 Maj 2007

Dzisiaj porwała mnie biologia… Przynajmniej sponsoruje zabicie nudy :P Wczoraj przeglądając Pardon, trafiłem w końcu na ciekawy artykuł Zgadzam się z tezą postawioną przez jego autora, zwłaszcza, że poparto ją argumentami niegdysiejszego ministra zdrowia, Marka Balickiego. Kontynuując cykl:

Kiedy… (22.5.2005)

I kiedy przez usta rozleję miłosną truciznę po całym ciele
Uniesień dozna tak wiele,
że nie będzie mówić „przyjaciele”
A jedna dusza i jedno ciało
Gdy ciągle pierwszemu drugiego będzie mało

Bo po co spowalniać to co nieuniknione?
Ja już w przyszłości tonę
Chociaż to co się stanie nie jest bliżej w czasie umiejscowione
A niech nie będzie!
Zdradliwego czasu magia
Sprawia, że czułości wiatr mi twarz smaga
Moja dusza stoi naga
Obnażone me emocje
Chodź, bo stoję w oknie
I wypatruję Ciebie
I tego co dalej będzie

…[23:37]…

sobota, 5 Maj 2007

Będzie krótko, bo to swego rodzaju prezent dla Uzależnionej ;) :

Nasza Nibylandia (5.5.2007 – 23:37)

Gdzieś na krawędzi żartu i powagi
Stąpam z Tobą za rękę szukając tej magii
Magii w słowach
Magii w oczach choć tak daleko od nich moja głowa
Magii w dotykach, które nie mogą się ziścić
Tej co jest pośrodku rozwichrzonych myśli
Pośród tych wszystkich doznań, fruwamy w Nibylandii

Nie ma jej a jednak jest
Nie wytłumaczę tego słowami
Pozwól zdobyć się na gest
I choć dziś myślę rymami
W tę noc ciemną
Kieruję do Ciebie tę pieśń nadaremną
Której i tak nie usłyszysz
W powietrzu wokół mnie wisi
Jak w eterze
Nic mi jej nie odbierze
W niewiele rzeczy jeszcze dziś wierzę
Ale gdy zamykam oczy i biorę haust powietrza
Wiem że jesteś w tej pieśni
Jak nigdy cielesna

I prawie czuję Cię obok siebie
Wiesz że jestem już prawie w niebie
Powiadają że prawie robi znaczną różnicę
Nigdy nie myślałem że moment ten wychwycę
Pomiędzy realnym życiem a moimi idyllami
Tkwię tam świadomie
Że chociaż tam zostaniemy sami
Karmieni marzeniami nadziejami

Ick-addicted :P

sobota, 5 Maj 2007

Koleżanka stwierdziła, że ostatnia notka była zbyt krótka, ta zatem będzie dłuższa…

Stwierdziła też, ku mojej uciesze,że jest uzależnieniona

od rozmów ze mną. :D

Doprawdy ciekawe i, co tu dużo gadać, przyjemne.

O czym chciałbym dzisiaj powiedzieć? Z jasnych względów będzie o patriotyzmie i o maturze, bo nawet Polakowi trudno objąć umysłem to co się dzieje… Otóż, dwóch największych piewców patriotyzmu z polskiej sceny politycznej nawet nie wywiesiło flag przy okazji trzeciego maja. Co zaś się tyczy matur, w jednej z wrocławskich szkół unieważniono pisemną maturę z języka polskiego, bo komuś zadzwonił telefon, za to w Rawie Mazowieckiej, rzekomo nie wpuszczono trzech uczniów na ten egzamin… Powracając do tematu uzależnień:

Tęsknota (17.5.2005)

Pytasz mnie czy tęsknię -

Pytaj

Wystarczy tylko z moich oczu czytać

Tutaj słowa są marne

Ja sam swoich myśli nie ogarnę

Ja bez Ciebie jak w bezlitosnej sawannie

Umieram

I czy urodzę się ponownie gdy pragnienie życiodajnej wody doskwiera?

Ciężkie jest życie rapera

Oj ciężkie gdy ktoś natchnienie mu odbiera

Gdy w serce wkradnie się coś na wzór niszczyciela

Co całe piękno zabiera

Czuję się jakbym był na pustyni.

Nic nie da mi sok z kaktusa czy dyni

Bo do Ambrozji przywykły moje usta

A strumień mej Ambrozji na dzień dzisiejszy ustał

I czy nie będzie za późno gdy Ambrozja moja wróci

Czy jeszcze dam się ocucić

Czy spuszczę głowę i zamknę oczy by ponad chmury wrócić

Ciężki dzień…

piątek, 4 Maj 2007

To był bez wątpienia ciężki dzień… Ciężki nie dlatego, że jakoś szczególnie się przemęczyłem, ale dlatego, że nie miałem ani  chwili dla siebie… Kontynuując cykl miłosny:

Oddałbym… (7.2.2006)

Oddałbym Ci serce, gdybyś go jeszcze nie miała…
Oddałbym Ci myśli, gdybyś już w nich nie mieszkała
Moja dusza Twoja cała, gdybyś tylko chciała…
Ciało choć niedoskonałe – także Twoje całe
Jeśli tylko dasz mi jedno, przychylne spojrzenie małe…
I jeśli zechcesz, rzecz jasna, przyjąć to wszystko co dać jestem gotów
I dzielić ze mną życie wśród znojów i potów
We dnie kielichy gorzkie pić będziemy
Wieczorami Nektar Bogów
Gdy zjednoczeni w jedną duszę dzielić będziemy na dwoje
We mnie to Boskie wejrzenie Twoje
A w Tobie te skromne słowa pieśni mojej…

Słodko-gorzko

czwartek, 3 Maj 2007

Dzisiaj słodko-gorzko, ale daruję sobie komentarz, bo postanowiłem wkleić Wam pierwsze moje poważne opowiadanie… Wybaczcie, że jest nieco rozstrzelone, ale inaczej nie bardzo się dało… Też słodko-gorzko, bo historia prawie idealna z odcieniem goryczki, ale było to najlepsze opowiadanie europejskie w województwie Anno Domini 2005 :D

Dwa lata później

Ostatnio zauważyłem, że ktoś szukał tego opowiadania. To, że tymczasowo zniknęło ono stąd nie wynika z perfidnego widzimisię. Ostatnio zastanawiałem się jak mogę poprawić komfort czytania tekstów pisanych prozą. Sposób wyświetlenia tego właśnie opowiadania zniechęcił mnie do publikacji następnych. Stwierdzam niniejszym, iż nie uda mi się uciec od prezentowania Wam moich opowiadań, których skądinąd zachowało się całkiem niewiele. Dość już zbędnych słów. Zostawiam Was z bezpośrednim linkiem do historii o Michale,  Magdzie, Adamie i Ani

Konceptualnie o miłości raz jeszcze

środa, 2 Maj 2007

Myślę, że ten wiersz nie wymaga komentarza:

Do Kaliope (2.5.2007)

Nauczyłaś mnie Kaliope patrzeć sercem
Rozkładać uczucia na czynniki pierwsze
Jak słowa w „Między mną a wierszem”
I czegóż mogę chcieć więcej
Kiedy mam Twą przychylność
Posiadłem Twoje serce

Nauczyłaś mnie Kaliope być szczerym z samym sobą
Wyjaśniłaś że czyste serce najprzedniejszą jest ozdobą
Nie zawsze jest tak czyste jak tego pragnę
Lecz gdy Cię poznałem od razu zgadłem
Że aby zdobyć się na szczerość wobec innych
Żeby być szczerym ze sobą wystarczająco muszę być silny

Nauczyłaś mnie Kaliope komentować to co widzę
Już nie ma słów których się wstydzę
Bo dałaś mi słowa bardzo wcześnie
Abym później opisywał to co działo się we śnie
I pochłońcie mnie głębiny Hadesu
Jeśli to co mówię nie jest prawdą bez kresu

Nauczyłaś mnie Kaliope budować metafory
Istnieje nawet przypuszczenie że jestem przez nie chory
Że zatruwają moją głowę
Prawda to lecz tylko dopóki ich nie wypowiem

Potrafię mądrość włożyć sowie w oczy
Jak też na wyższy szczebel świadomości wskoczyć
Lecz wszystko dzięki Tobie o Kaliope
Kiedy kończę tę mowę
Pozwól jeszcze raz ucałować usta złote