Bardzo chciałem napisać poetyckie epitafium dla Fabiana, ale moje zmęczenie psychiczne i zdenerwowanie pewnymi czynnikami nie pozwala mi na to… Skończy się na krótkim post scriptum, spisanym prozą… Myślałem o tym wszystkim wczoraj i stwierdziłem, że mimo, iż śmierć zawsze jest tragedią, to była to wcale nienajgorsza śmierć jaka może się przytrafić człowiekowi… Chodzi mi o to, że też chciałbym umrzeć robiąc to, co kocham… Staram się nie postrzegać tego w kategoriach niesprawiedliwości… Młodzi ludzie giną w taki czy inny sposób każdego dnia… Po prostu tak jest i nie wolno walić głową w mur… To trudny temat, więc pozwolę sobie zakończyć
Smutna sprawa, ale… takie jest życie. Widzisz, ja sam mam szczęście, że dotąd łażę po tym świecie, ale jakoś nie czuję się wdzięczny za to komukolwiek… dziwne, hmm? Tyle że kiedy puka Jah tak naprawdę rozumiesz, że pierdołami się zajmowałeś przez cały czas.
Czasem lepiej odejsc niz wegetowac… TYle od emnie chociaz sprawy nie znam… Pozdro dla bro