Gdy sens jest, ale coś przyćmiewa jego blask

Dzisiejszy dzień był zaiste ciekawy, skonfigurowałem wifi, więc mam neta w całym domku. Kiedy po raz pierwszy usiłowałem zabezpieczyć tę sieć, zrobiłem to tak skutecznie, że sam nie mogłem się do niej podłączyć ( ^_^ ). W tej chwili testuję świeżutką Mor.w.ę, ale będąc na etapie piątego tracka stwierdzam, że, jak na Mor w.ę ten materiał jest zwyczajnie słaby… Dobra, koniec głupot, pora na dalszy ciąg cyklu:

Gdy się Słońce chmurzy (2.2.2006)

Gdy się Słońce chmurzy
Mnie się każda minuta dłuży
Każdy kilometr ciąży
i boję się i tak bardzo chcę zdążyć
Powiedzieć o tym
O czym myślę od niedzieli do soboty
Lecz słów nie starcza wszystkich
By przekazać te myśli
Wiesz nikt nie miał tego co sobie wyśnił

Marne są słowa wobec potęgi uczuć co mną targają
Ludzie w moje oczy spoglądają
lecz nie mogę wychwycić tego ważnego spojrzenia
które sprawia że jeszcze krystalizuję wszystkie te uniesinia
Tak bliskie duszy lecz tak dalekie ciału
więc nic już nie mów, dziś nie zniosę banału
pozwól spojrzeć oczyma wyobraźni
Może sama zaśnij
I wsłuchaj się w mój głos
Spójrz w moje oczy
Powiedz mi co boli
a potem przytul mocno wedle swojej woli
i zrozum że chcę towarzyszyć Twojej doli

Jedna odpowiedź do “Gdy sens jest, ale coś przyćmiewa jego blask”

  1. Mer pisze:

    Konrad vs router: 2-1. Hah, die, bitch, die!! ;]] Trochę się pomęczyłem, trzeba przyznać, ale myślę, że w końcu mi się udało… przynajmniej do czasu aż coś się nie schrzani. ;]

    Co do Morwy, to płytki nie uważam za słabą, jednak nie tego klimatu się spodziewałem. Wyraźne odejście od starej, dobrej Morwy, która powalała świetnymi tekstami i niezłymi beatami w stronę elektronicznych brzmień (nic mnie bardziej nie irytuje, niż brzęczący bas i elektroniczne pseudo skrzypce ;]) i mniej zaangażowanych wersów. Ujdzie w tłoku, tak to ujmę, choć na pewno jestem nieco rozczarowany.

Dodaj odpowiedź