Zastanawiacie się pewnie skąd i po co ten wczorajszy wpis, przecież mogłem swoim zwyczajem nie napisać nic, ale to było celowe, żebyście chociaż dawali znać, że czytacie bloga. A chociażby tak, że jeśli zdarzy mi się zdublować wiersz, to ktoś raczy mi o tym powiedzieć. Ale nieważne, zostaniecie ukarani przez czynniki niezależne, to znaczy mój wyjazd na tournee po Polsce…
Szmaragd jest zielony, a zieleń to kolor nadziei
:
Klejnot i żelazo (17.07.2006)
Wolę klejnot ze skazą,
niźli powszechne żelazo,
Może ładne, lecz rdzewieje,
a z klejnotem nic gorszego się nie dzieje
Metal dzwoni głupotą,
bo stworzony tylko po to,
by prymitywną uciechą zadawalać tłuszczę,
Klejnot cieszy subtelnie, bo przecież ma skazę,
Ten zaś jest dla ludzi,
Metal dla zwierząt szukających mocnych wrażeń
I giną jak psy, ci co sympatyzują z metalem,
ja hołdując klejnotowi, głowę mam całę
Żelazo wykute, nic się już nie zmieni,
Zaś szmaragd szlifowany, rozbłyśnie pełnią zieleni
ty specjalnie te literowki robisz czy tofik zaczyna sie twoj bodzic…. ??
wklejaj se chociaz to najpierw do worlda to moze czesc chociaz ci poznajduje….
a tytul tez dobrales do tego wpisu z kosmosu chyba…
bo ani babci ani wendrowicza tam nie uwidzisz ;>
Jeżeli chodzi Ci o „głowę mam całę” to jest to celowe nawiązanie do formy staropolskiej. Tytuł, rzeczywiście jest z kosmosu, bo posta pisałem pośpiesznie i nie chciało mi się już pisać o tym, że dałem babci Wędrowycza w celu poczytania
no to sorry za staropolskie nawiazania ;>…
a co do wendrowycza to chcesz sie babci w koncu pozbyc z mieszkania ??
jest takie opowiadanie zbrodnia doskonala … czy jakus tak z wedrowyczem wlasnie w roli glównej polecam… ;>