Zasadniczo bez tytułu

Tytuł tego wpisu określa dzisiejsze odczucia tak trafnie, jak tylko można. Dzisiejszy dzień jest bezbarwny, wieje bezwzględną nudą i deadlinem… Nie chce mi się robić zupełnie nic, zostałem obudzony jak do szkoły, mimo że mamy początek wakacji… Wymęczyłem w końcu „Zbrodnię i karę” i, o ile jest to dzieło warte przeczytania, albo chociaż wysłuchania, to było zbyt ciężkie na dni wakacyjne. Aż dziw, że jeszcze zechciało mi się coś napisać:

Egzystencjalnie (zasadniczo bez tytułu – 4.7.2007)

Ciągle głodny czegoś
Co nawet trudno nazwać
Nie patrzę w górę
Wiem że nie znajdę tego w gwiazdach
życie to wieczna jazda
Przed siebie chociaż sens jest poza zasięgiem
My jedziemy by codziennie przecinać nową wstęgę
Celebrować nowy dzień
Bo on jest dla nas by niwelować nocny cień

Przecież Ty wiesz o co chodzi
Ten moment zapomnienia nikomu nie zaszkodził
Nie raz i nie dwa świat krew nam schłodzi
Ale korzystajmy z bezmiaru godzin
Czasu kiedy jeszcze czujemy
Tych momentów kiedy znów padam w objęcia Weny

Bo istnienie to rytuał
Próżno pytasz gdzie jest kapłan i stuła
Przyjdź i stań pośrodku
Tu jest centrum
Tu wracamy do swych przodków

Jakiś ja jakaś Ty
Celowo nużamy się we wspomnień mgły
Stajemy się pyłkiem Wszechświata
By z tym co wokół po raz kolejny się bratać

2 odpowiedzi do “Zasadniczo bez tytułu”

  1. Mer pisze:

    Wakacyjna pustka to najgorsze, co może się przytrafić. Przez nią tylko coraz częściej myślę o widmie matury, robienia prawka, tonie lektur do nadrobienia… Wszystko to wisi nade mną, jak ostrze gilotyny nad burżujem. Właśnie kupuję abonament na stock ze zdjęciami, będę miał przynajmniej okazję zapomnieć o tym wszystkim pracując nad kolejnym projektem…

    Tylko czemu mam wrażenie, że ten bezcenny czas wakacji przecieka mi przez palce…? Cholera… To już 1,5 tygodnia wakacji… Szlag, do roboty, do roboty! ;]

    Dobry wiersz… pozdro.

  2. Mer pisze:

    Btw, nie wiem czy widziałeś, ale zafundowałem sobie małe katharsis na fotologu…

Dodaj odpowiedź