Z dniem dzisiejszym oficjalnie pożegnaliśmy w kraju demokrację. Wielu powie, że to stało się już dawno, ale dla mnie dzisiaj nastąpiły pierwsze dwa drastyczne jej pogwałcenie poprzedzone mniejszymi zamachami.
1. ABW zatrzymuje Janusza Kaczmarka pod zarzutem utrudniania śledztwa. Nie chcę się rozwodzić nad tym czy był winny czy nie, ale w demokratycznych systemach prawnych stosuje się zasadę, która się ładnie zowie „domniemaniem niewinności”. Mimo że odmawia się go Kaczmarkowi, stosuje się je w stosunku do Ziobry, bo niby minister sprawiedliwości nie mógł popełnić przestępstwa? Nie te czasy. Kiedy będziemy wszczepiać politykom chipy pozwalające sprawdzać prawdomówność, zaniechanie jakichkolwiek działań będzie uzasadnione. Każda zachodnia demokracja w podobnym wypadku postąpiłaby w ten sam sposób z oboma ministrami (,to jest urlopowałaby ich lub zdymisjonowała)
2. Choćby dowody świadczące o winie oskarżonego były niezbite, wciąż przysługuje mu prawo do obrońcy (wybranego przez siebie jeśli go stać lub z urzędu jeśli go nie stać). Ponieważ zachodzi podejrzenie, iż adwokat z urzędu mógłby działać na szkodę byłego ministra prawo do obrony we własnym zakresie jest jak najbardziej uzasadnione.
3. Sąd najwyższy wydał wyrok, z którego wynika, że strony internetowe należy rejestrować w sądzie jako tytuły prasowe. Czy podobne wymogi istnieją gdziekolwiek wspólnie z wolnymi mediami? Otóż nie.
Czy ktoś jeszcze ma wątpliwości co do [nie]istnienia demokracji w naszym państwie? Cóż, nie zdziwię się jeśli po tym poście zostanę zmuszony do zamknięcia bloga
Tak z innej beczki. Po kilkudniowej walce udało mi się uskutecznić software-mixing w moim Ubuntu