Ok, jestem malkontentem. Przyznaję to bez bicia… Ale dzisiaj wszystko chcemy sprzedać, w imię popularności sprzedawanych podmiotów (, bo już nie tylko przedmioty się sprzedaje). A gdzie jest poszanowanie dla tych podmiotów?
Prawdopodobnie nawet nie wiedziałbym, że rok Herberta rozpoczyna się właśnie dzisiaj, gdyby nie Kawa czy herbata i dwaj panowie mówiący o owej inauguracji. Kiedy przeczytacie ten wpis w całości, zrozumiecie dlaczego ma taki, a nie inny początek
Otóż uważam, że Herbert stał się ofiarą zjawiska medializacji sztuki, o którym pisałem w ostatniej notce. Wyżej wymienieni panowie opowiedzieli o niektórych atrakcjach dzisiejszej imprezy:
- spotkanie z przyjaciółmi Herberta i możliwość dyskusji – fajnie
- wiersze w formacie mp3 – spoko, może to rzeczywiście jakiś pomysł, ale tak szczerze, ilu użytkowników odtwarzaczy mp3 kupiło je z zamysłem słuchania poezji? Wrzucenie Herberta między Rubika a Mandarynę jest, delikatnie mówiąc, niefortunne
- VJ’e (jak ktoś nie wie z czym to się je, to niech kliknie w odnośnik), tworzący wizualizacje do utworów poety. I tu od razu nasuwają mi się trzy pytania:
1. Czy młodzież nie potrafi już rozumieć czegokolwiek bez dodatkowych bodźców świetlnych?
2. Jeżeli odpowiedź brzmi tak, to czy taka młodzież jest godna odbierać lirykę na najwyższym poziomie?
3. Czy autorzy tego kosmicznego pomysłu, nie czują dyskomfortu, czyniąc ze święta Herberta event w stylu klubu techno?
- Nie wspomnę już o stronie internetowej, która mimo że była podana do wiadomości publicznej w wymienionym wcześniej programie, jest nieaktualna i niewygodna w przeglądaniu. Jedyne co zasługuje tam na pochwałę to wiersze czytane losowo podczas wyświetlania tego dziwoląga.
Elementarny szacunek dla poety klasycyzującego, a więc dalekiego od rozmaitych udziwnień, kazałby zdusić tego typu projekt w zarodku. A teraz informacja dla potomnych: Gdybyście kiedyś zapragnęli wyrażać swoją pamięć o mnie w ten lub bardziej „wysublimowany” sposób, to lepiej o mnie zapomnijcie.
A nie mówiłem, że jestem malkontentem?
Nie sądzę żeby słuchacze Rubika i Mandaryny ściągali sobie wiersze Herberta na mp3. Za to znam osoby, które z chęcią sobie by ściągnęły w/w twórczość. I wierz, mi reprezentują znacznie wyższy poziom niż rubikowcy.
Co do inicjatywy : moim zdaniem jest bardzo dobra,w dobie telewizji i internetu,każda propozycja zainteresowania młodzieży sztuką jest świetna.A że wybrali taki sposób na dotarcie do młodych? Plus dla nich!
Tyle, że rubikowcy są przekonani, że są na dość wysokim poziomie. W końcu słuchają „poezji śpiewanej”, a przynajmniej tak im się wydaje.
Z Mandaryną pewnie rzeczywiście przesadziłem. Ciekaw jestem co powiesz na temat tych VJ’ów, bo jakoś pominęłaś tę część mojej wypowiedzi, a właśnie owa kwestia mnie uwiera najbardziej (Wszak do mp3 odniosłem się nie krytycznie, lecz z dystansem). No i przyznaję, końcówka była trochę zbyt ostra, ale odnosiła się głównie do tych VJów ;]
nie mam nic przeciwko
Trochę czuję się tu obco, ale chcę skomentować. I skomentuję. Odnośnie wypowiedzi Ickama, nie uważam, że utworów Rubika nie można zaliczyć do poezji śpiewanej. Można. Pisze on często do tekstów biblijnych, które są jak dla mnie jedną z największych skarbnic poezji(mimo, iż napierwszy rzut oka jest to proza. zresztą podobnie jak u Herberta, z którymi ostatnio miałem możliwość pełniejszego obcowania, a właściwie z jego utworami). Co do samej inicjatywy, nie uważam za złą, choć czasami nabiera wymiaru natarczliwego reklamowania ”zdrowego trybu życia”. Pozdrawiam,
Masz rację, o tyle że jak to ująłeś „teksty biblijne” są wręcz kopalnią inspiracji. W samej Biblii występuje tak proza, jak i liryka (ot chociażby Psalmy Dawida). Wiesz co mi tu nie gra? Ano to, że nie wszystkie utwory, które inspirują się poezją, same należą do tego gatunku. Po drugie, nigdy nie uznam za poezję w czystej formie utworów, które zawierają błędy językowe (vide „Psalm dla Ciebie” i cytowane przeze mnie do znudzenia „Pytam się gwiazdy”, rozumiem że często popełnia się ten błąd, ale Zbigniew Książek, który pisze teksty Rubikowi, jako poeta, powinien wiedzieć, że poprawną formą jest „Pytam gwiazdy”). Po trzecie według mnie poezja kończy się tam, gdzie zaczynają się wielkie pieniądze. Rubik pokazał ponadto, że nie szanuje solistów, którzy są ustami i twarzami jego wielkiego sukcesu. Co się tyczy Roku Herberta, to w tym wypadku zgadzam się w stu procentach. Nie potępiam inicjatywy, a tylko sposoby jej realizacji, co zresztą stwierdziłem w poprzednim komentarzu