Wygląda na to, że wracam do pierwotnej formy bloga. Zwyczajnie nie chce mi się komentować różnych absurdów z naszego podwórka, bo chyba nie robiłbym nic innego gdybym się tego podjął. Zostawiam Was sam na sam z wierszem
Wspomnienie (14.6.2008)
Wiem że jesteś
Potwierdziłem twe istnienie
To pół roku
Dziś jak oka mgnienie
Ciągle jeszcze płacze sumienie
Rozpamiętując to niedopatrzenie
A przecież lata minęły
Litry płynów we mnie przepłynęły
Lecz wypłukać Cię z pamięci
Nie miały siły
Nie rozpadły się żyły
Przecięte żalu żyletką
Co wcale nie znaczy
Że ta strata była lekką
Funkcjonujesz w mych wspomnieniach
Na skraju błędu statystycznego
Pamiętam wyimki
Jak z filmu kiepskiego
Z tą jedną różnicą
Że się oczy świecą
Gdy owe wyimki przywołać zdołam
Choć poza imieniem
Nie staje nic już zgoła
Długie ciemne włosy
Co na nie patrzyłem
I nigdy nie miałem dosyć
Korytarz fortepian i anielski głos
Opróżnij trzos
Ale przyjdź choć na chwilę
Daj poznać że pamiętasz
Ot tylko tyle
Winda mój ojciec ja i Ty
I Twoje dłonie we włosach mych
Potem próba i te spojrzenia pełne miłości
Kiedy nurzałem się w nieskończoności czystości
I Ty nurzałaś się ze mną
Wtedy wiedziałem czym jest wzajemność
Ciemna sala i okropny ból
Cisza Twoje przyjście dotyk ust
Niezmierzony spokój
I łza w moim oku
Lecz nie bólu ona córką
A szczęścia
Radości z dusz pokrewieństwa
Trudno uwierzyć że to dziesięć lat mija
Żeśmy byli młodzi tak
Choć Ty starszą byłaś
Że przechowam to wspomnienie
I przemienię je w tak długie westchnienie
Bo słowo Izabela jedno ma tylko znaczenie
Tożsame z wyrażeniem wielkie marzenie