In flashback

Jako się rzekło w tytule, będzie retrospektywnie. Rozpocznę dziś cykl wierszy, które swoje odleżały. Ile? To moja sprawa… Dlatego będzie bez dat. Zacznę od wiersza, którego tytuł zainspirował mnie do napisania wczorajszego utworu:

Rachunek sumienia

Są takie dni kiedy coś koniecznie pragnie mojej klęski
Wtedy stwierdzam że to życie to prestiż
I myślę czy doznałbym amnestii
Za te wielkie grzechy i te drobne grzeszki
Które popełniam bo nie chcę poddać się presji

Wtedy myślę że wiem jak mógł czuć się Szatan
Co z tego że pod niebem mógł latać
Kiedy jego istnienie było bez puenty
Mówią z nieba nikt nie chce wracać
Ale czy kogoś zapytano o zdanie
Nie ważne co ze mną się stanie
Zostaną te słowa
Nie one pierwsze i nie ostatnie
Będą robić zamęt w głowach
Ale jeśli ktoś dzięki nim poczuje ulgę kiedyś
Wiem że ostatecznie nie pójdę w niebyt

Dodaj odpowiedź