Magistrae!

Pierwszy dzień dobrowolnego wygnania zaowocował utworem lirycznym. To, że nie wziąłem ze sobą książek, z których miałem się uczyć w zasadzie niczego nie zepsuło. Dzięki temu wręcz mam już za sobą pobieżną powtórkę materiału z języka polskiego dla klasy pierwszej. W konsekwencji tejże powtórki powstał wspomniany wyżej wiersz.

Magistrae! (21.4.2009)

(Do Pań: Małgorzaty Chwedczuk i Kazimiery Sobiło)

Kształtowałyście
Człowieka poetę prozaika
Pozwalałyście
Zapomnieć o przytykach
Przypominałyście
Główne cele człowieczeństwa
Uczyłyście
Pseudo-ideom nieposłuszeństwa
Oddziaływałyście
Nie lękając się awangardy
Od nawyku uchroniłyście
Bezmyślnej pogardy

I przykrością równie wielką
Jest rozstawać się z Wami
Jak z dobrymi kolegami
Choć dziś autorytet
To pojęcie zbędne
Dla Was w mojej pamięci
Zawsze miejsce będzie

Pozostaje wątpliwość
Czy mnie nie zepsuje chciwość
Czy wytrwam wierny Waszym zasadom
Czy mnie zmieni stado

Lecz nadzieję żywię szczerą
Że miast blednąć
One się utrwalą
Pozostaną niby drogowskazy
Nie jałowe puste frazy

Czasem zaczynam żałować
Że idę dalej
Ale zaczyna się cofać
Kto w miejscu staje

Dodaj odpowiedź