Nawet gdybym nie napisał tego wiersza wczoraj, zrobiłbym to dzisiaj. Wczoraj po raz drugi obejrzałem V jak Vendeta, dzisiaj zaś finał ósmego sezonu Smallville. Wiem, że długość tego serialu kojarzy się Wam pewnie z Modą na sukces, ale lubię go, mimo tego, że wielu twierdzi, że już dawno powinien się skończyć. Ja jestem nawet zdolny przymknąć oko na cały zamęt jaki wprowadza ów serial do uniwersum komiksowego. Do rzeczy jednak: V znowu skłonił mnie do przemyśleń związanych z ludzkim życiem, a konkretniej postrzeganiem jego kolejnych etapów. Co ma do tego Smallville? Mówiąc szczerze: jedną frazę, mianowicie:
Clark Kent is dead.
Wypowiadaną przez samego Kenta. Scenarzystom Smallville chodziło zatem po głowach to, co i mnie. Najwyższa jednak pora by proza ustąpiła pola poezji
(…) (14.5.2009)
Po to umarłem
By narodzić się na nowo
Jak to kiedyś pisałem
„Z trochę mniej człowieczą głową”
Pierwsza śmierć
Jest końcem Ciebie jakiego znasz
Mówią że odpada z Ciebie ćwierć
Lecz Ty cały przemijasz
Mimo że się jeszcze wczoraj śniła
Ta która życiem Ci była
Umierasz więcej niż raz
Mało kto ginie tylko dwukrotnie
Choć zewnętrznie pozostaje żywy
Reaguje gdy ktoś go dotknie
Lecz nie jest już
Tym samym człowiekiem
Słowa zmieniające znaczenia
Są trumny jego wiekiem
Inne reakcje
Dziwne myśli konotacje
Ciało to zbyt mało
Żeby to myślące coś
Człowiekiem pozostało
Patrz i widź
Jak konam ja
Jak umierasz Ty
Jak rodzą się oni
Choć to nasze line papilarne
Znajdą u ich dłoni