Archiwum z Marzec 2010

Go fuck yourselves!

niedziela, 28 Marzec 2010

Jestem w pełni świadomy faktu, że tony, w które za chwilę uderzę, właściwe są raczej dla zaślepionych zauroczeniem smarkaczy. Jest to jednak moja wyższość nad nastolatkami miotanymi popędami.

Jak część z Was pewnie wie, od piętnastu dni jestem w szczęśliwym związku. Ja i moja połowica słyszeliśmy już przez ten czas, że galopujemy, że nie jesteśmy wystarczająco dojrzali do takiego związku, że się sobą znudzimy, że narobimy sobie tylko nadziei i tym podobne stwierdzenia. Załóżmy na chwilę, że osoby, które mówią to wszystko mają rację. Czy którakolwiek z nich ma prawo oceniać to, jak postępuję? Na Lucyfera i Belzebuba razem wziętych, NIE! Dlaczego? Bo niezależnie od tego jak długo czy krótko potrwa moje szczęście, żadna z tych osób nie potrafiła mi zapewnić choćby cząstki tego co czuję teraz. Przez te dwa tygodnie dowiedzieliśmy się o sobie więcej, niż niejedna para dowiaduje się o sobie w ciągu kilkunastu miesięcy.

Czy to normalne? Być może nie, ale wydawało mi się oczywiste, że mój związek z kimkolwiek będzie się wymykał wszelkim szablonom, lecz ja jestem z tego dumny. Najbardziej bolą mnie odczucia i obawy mojej rodziny, zwłaszcza że część z niej czyta tego bloga, robiąc to z tak niewielkim zrozumieniem, iż nie mieści im się w głowie to, że potrzebuję pobierać i wypromieniowywać ogromne ilości uczuć.Nasuwa mi się tu cytat z utworu Eldoki i Jimsona:

[...]Chociaż bym nigdy więcej miał nie widzieć
I pokutować przez ten czyn całe życie
To każdej ceny warte te emocje
Bo chcę otworzyć oczy i zobaczyć jak wygląda Słońce[...]

Prawdopodobnie moglibyśmy mniej manifestować swoje uczucia, prawdopodobnie (powtórzenie celowe), przydałoby to nam powagi i rozsądku w oczach wielu ludzi, ale mniemałem, iż stwierdziłem tutaj wielokrotnie, że nie robię nic tylko i wyłącznie po to, żeby być postrzeganym jako taki, czy inny człowiek. Jeśli ktoś jeszcze nie rozumie, co mną powoduje, mogę mu szczerze współczuć, że przez lata życia nie udało mu się nawiązać tak głębokiego związku. Natomiast osobom, które nadal będą mówić, że jestem nierozsądny, nieodpowiedzialny, nierozważny, czy coś w tym rodzaju, mogę powiedzieć jedynie: Go fuck yourselves!

Readapting to world’s misery

środa, 17 Marzec 2010

Jako że moja luba postanowiła mi dzisiaj pokazać, że poza nią jest na świecie coś jeszcze, poniższy wiersz nabrał nowego sensu. Pewnie faktycznie dostanę jakiś „szlaban”, po takim wstępie, ale skoro musi, to niech się odrobinę podenerwuje. ;) Dobrze się z nią godzić. Powstał inspirowany naszą rozmową o pantoflarzach, a bez jej wkładu skończyłby się pewnie na dwóch strofkach.

Pantoflarz (13.03.2010)

Choć to moja baba
To dała mi szlaban
Bo za dużo gadam

Choć lat mam już dużo
Ona wciąż powtarza
Że słowa mi nie służą

Choć nigdy nie byłem pantoflarzem
Robię tylko to
Co ona mi każe

Od rana się zastanawiam
Gdzie jest moja wina
Co to sprawia

Nigdy się nie dowiem
Chyba że mi powie
Co jej siedzi w głowie

Yet, a man

sobota, 13 Marzec 2010

Nie mam słów, ale to jak się czuję, mówi więcej niż którekolwiek z nich. Zostawiam Was z wierszem:

Weroniko (13.03.2010)

Nazwano Cię Nosicielką Zwycięstwa
Dlatego tak dumny jestem
Z duchowego pokrewieństwa
Nie chcę żadnym gestem
Zniszczyć tego co jest między nami
Bo choć świadomie nie umiem ranić
Nieświadomie robię to lepiej niż ktokolwiek
To nie powód do dumy nie napiszę o tym książek
Nie zapełni się tym muzyczny krążek

Wiem jednak że dopóki jesteś
Nie znam zła ani goryczy
Słyszę jak Twa dusza krzyczy
Chociaż cała reszta na nią głucha
Pozwól mi uważnie się w nią wsłuchać
A pokaże Ci to o czym oni czytać tylko mogą

Daj odpocząć pulsującym skroniom
Pozwól się spotkać naszym dłoniom
I spójrz mi głęboko w oczy
Żebym mógł Ci pokazać na nowo
Jak to jest we dwoje kroczyć
A gdy zmęczysz się już spojrzeniem
Daj mi znać westchnieniem

Not a man

niedziela, 7 Marzec 2010

Czas mija mi zbyt szybko. Na tyle szybko, że czuję się odczłowieczony Jakby esencją i sensem mojego życia był pęd. Podążanie za informacjami, które być może nieznacznie zwiększają moją wartość na rynku pracy, ale nie ubogacają mnie jako istoty ludzkiej.  Taki stan sprzyja mrocznym myślom, mroczne myśli zaś sprzyjają mrocznym wierszom:

(…) (7.3.2010)

Miałem kiedyś Anioła
Lecz go doglądać
Nie byłem w stanie zgoła

Byłem kiedyś kochany
Lecz stan ten
Niepielęgnowany
Zbyt łatwo się zmienia
Bo nie wystarczą westchnienia

Byłem kiedyś rozumny
Wierzyłem że rozsądek
Uchroni mnie od trumny

Byłem kiedyś gorliwy
Teraz jestem tylko chciwy
Wprawdzie nie na dobra materialne
A na doznania
Lecz to ciągle jest banalne

Miałem kiedyś nadzieję
Teraz w głos się z niej śmieję
Bo mrokiem jestem
Niczym więcej
Bez naiwności swej dziecięcej