Jednym z kryteriów, na podstawie których orzekam czy dany film jest dobry czy nie, jest pytanie czy jego obejrzenie zmusiło mnie do myślenia czy też nie. Wstyd się przyznać, ale ostatnimi czasy unikam dobrych filmów, żeby przypadkiem nie wprowadzić się w zbyt posępny nastrój. A szczególnie, że czasem z takiego seansu wynika wiersz. Kto śledzi mnie na portalach społecznościowych zapewne wie co wczoraj oglądałem. Kto nie śledzi, może się domyślać
Proch (9.12.2011)
Gnałem Marysię po całym kraju
Potem poznałem Kasię
By nazajutrz
Siedzieć za sutenerstwo
Bo mój sposób zarobkowania
Stanowił przestępstwo
Nie miałem nic do gadania
Gdy znalazłem się w kajdanach
Nie w tych błyszczących
Lecz krępujących
Moje ciało i marzenia
Choć chciałem wszystko pozmieniać
Byłem prochem
Jestem pyłem
Myślałem że choć trochę
Żyłem
Lecz nie wiem czy bardziej
Siebie czy innych łudziłem
Żaden ze mnie twardziel
Nawet zdrajcy nie zabiłem
Więc teraz jestem pyłem
Choć byłem prochem
Czy tego żałuję
Bardziej niż trochę
Lecz co kogo obchodzi
Co ja teraz czuje
Poleciłbyś mi jakąś książkę?
Nie pamiętam kiedy ostatnio czytałem dla przyjemności. O ile nie obawiasz się herezji w prozie fabularnej, polecam „cykl Inkwizytorski” Jacka Piekary. Zaczyna się on tomem pt. „Sługa Boży”