Alea iACTA est

Jakże aktualne są dzisiaj słowa rzekomo wypowiedziane przez Juliusza Cezara jakieś 2061 lat temu. Bo oto kości w sprawie ACTA, przez którą kipi cały Internet zostały rzucone. Rząd prawdopodobnie podpisze rzeczoną umowę i pozostaje tylko mieć nadzieję, że jej postanowienia będą realizowane równie opieszale co inne przepisy prawne. I chowa się tutaj pewna ironia, bo oto ja, jednostka, która woła o zmianę w polskim życiu społeczno-politycznym, mam nadzieję na utrzymanie się status quo.

Bardzo długo nie zabierałem głosu w sprawie, o której niniejszym piszę, bo jestem zdania, że to, jak ktoś ładnie to określił bodajże na Antywebie, pospolite ruszenie polskich internautów, nie zmieni decyzji rządu w sprawie podpisania rzeczonej umowy. Z  dwunastogodzinnym opóźnieniem dołączam jednak do protestu. Ma to wymiar czysto symboliczny, jako że zasięg mojego bloga jest bardzo mały.

Przywykliśmy do swobód, odrzucając myśl, że ktoś kiedyś może nas ich pozbawić. Wkrótce może się jednak okazać, że trzeba będzie odkurzyć tzw. obywatelskie nieposłuszeństwo i walczyć nie tylko przed monitorem i nie o wirtualny hydepark, który jest burzony na naszych oczach, za naszym przyzwoleniem i przez tych, których wybrała większość.

Następnym razem stawka będzie o wiele większa.

Kamil Maraszczuk Lubisz ten wpis

Jedna odpowiedź do “Alea iACTA est”

Dodaj odpowiedź