Archiwum kategorii ‘ciekawostki’

Don’t try

piątek, 30 Grudzień 2011

Nie próbuj – głosi epitafium umieszczone na nagrobku Charlesa Bukowskiego. Nie jest to bynajmniej pochwała nihilizmu egzystencjalnego, czy innej dekadencji znanych powszechnie pod wdzięczną nazwą mamtowdupizmu. Jak wyjaśniła żona pisarza, jest to skondensowane przesłanie cytatu z jego powieści Factotum (oryginalnie wydanej w 1975 roku). Rzeczony cytat prezentuje się następująco:

If you’re going to try, go all the way. Otherwise, don’t even start. This could mean losing girlfriends, wives, relatives and maybe even your mind. It could mean not eating for three or four days. It could mean freezing on a park bench. It could mean jail. It could mean derision. It could mean mockery–isolation. Isolation is the gift. All the others are a test of your endurance, of how much you really want to do it. And, you’ll do it, despite rejection and the worst odds. And it will be better than anything else you can imagine. If you’re going to try, go all the way. There is no other feeling like that. You will be alone with the gods, and the nights will flame with fire. You will ride life straight to perfect laughter. It’s the only good fight there is.

Z angielskiego na nasze brzmi to tak (tłumaczenie własne)

Jeśli zamierzasz spróbować, daj z siebie wszystko. W przeciwnym razie nie trudź się. Przez taką próbę można stracić dziewczyny, żony, krewnych, a nawet poczytalność. Może to się wiązać z niejedzeniem przez trzy czy cztery dni, spaniem na parkowej ławce, pobytem w więzieniu lub z tym, że będą z nas drwić. Może też oznaczać kpiny i odosobnienie. Odosobnienie jest darem, wszystko inne jest sprawdzianem Twojej wytrzymałości, oraz tego jak bardzo pragniesz celu swoich dążeń. I będziesz działać pomimo odrzucenia i niewielkiego prawdopodobieństwa sukcesu. I będzie to lepsze niż cokolwiek, co jesteś w stanie sobie wyobrazić. Jeśli zamierzasz spróbować, daj z siebie wszystko. Nie istnieje inne uczucie równe temu. Staniesz sam na sam z bogami, a noce będą płonąć żywym ogniem. Pokierujesz swoje życie wprost do szczęścia totalnego. To jedyna walka, jaką warto stoczyć.

Dlaczego o tym piszę? Zawsze przeczuwałem, że w tych słowach tkwi coś co osobiście nazywam Prawdziwą Mądrością. Mądrość prawdziwa nie opiera się na tanich chwytach koncepcyjnych, bo potrafi obronić się sama. Gardzi patosem, gloryfikuje potęgę jednostki.

Przeczuwać to jedno. a zobaczyć tę potęgę w całej jej krasie to drugie. Otóż byłem wczoraj w kinie na filmie Służące (The help) powstałym na kanwie książki o tym samym tytule. Koncepcyjnie film był prosty: źli biali, uciśnieni, ale szlachetni czarni (z nielicznymi wyjątkami w obu grupach). Był też, jak stwierdził mój brat, ugrzeczniony. Co najważniejsze jednak, pokazał , że wolność zaczyna się w głowie i zilustrował zaprezentowany wyżej cytat. Dlatego w skali 1-10, film ma u mnie solidną dziewiątkę.

Parafrazując klasyka jedno co warto to działać warto i niech to będzie moim mottem na najbliższe dni.

White nigga

wtorek, 13 Grudzień 2011

Zakładam, że nigdy nie widzieliście PRAWDZIWEGO białego murzyna? Otóż takiż biały kruk (wróć – murzyn) objawił się niedawno na PSW got talent 2011. Miłego oglądania.

Cockney’s right!

piątek, 17 Wrzesień 2010

Długo zastanawiałem się jak zatytułować ten wpis, bo jak stwierdził Abradab w jednym ze swoich utworów tytuł jest konieczny. Współcześnie słowo cockney oznacza stereotypowego mieszkańca londyńskiego East Endu, bądź też gwarę, którą się taki mieszkaniec posługuje. Pierwotnie jednak słowem tym określano rozpieszczone lub zepsute dziecko (za Reader’s Digest: The Origins of Words & Phrases). W tym właśnie znaczeniu użyłem wspomnianego sformułowania.

Chodzi mi konkretnie o jedno zepsute dziecko polskiej sceny hip-hopowej, mianowicie o Tedego. Ku swojemu zdziwieniu przyznałem mu całkowitą rację po raz pierwszy od wydania płyty 3H – Hajs Hajs Hajs, czyli od wczesnego roku 2003, W czym mu przyznałem rację? Zobaczcie sami.

Z jednej strony Tede prawi truizmy, których można się domyślić, czy przeczytać na rozmaitych portalach, bez konieczności nasłuchiwania Radia Maryja. Z drugiej jednak, jest pierwszym raperem, który odważył się wypowiedzieć na ten temat. Szkoda jedynie, że zrobił to prozą.

Nie wiem jak Wy, ale ja chętnie usłyszałbym diss na Belzebuba z Torunia, zwłaszcza że przeciąganie beefu z Peją niczego już raczej Tedzikowi nie przyniesie. Poza tym, gdyby w końcu wypowiedziano muzyczną krucjatę przeciwko Rydzykowi, Łona okazałby się autorem natchnionym, kiedy rapował:

Nie jest dobrze, ale nic to

Radio Maryja uratuje polski hip-hop!

Rozsierdził trueschoolowców, Ludzi Ulicy, czy odważy się rozsierdzić moherowe berety? Ciekawe jaka byłaby reakcja tzw. Środowiska, gdyby się odważył.