Archiwum kategorii ‘muzyka’

“You’ll never see me fall from grace…”

niedziela, 13 Maj 2007

Tytuł tej notki to moje pobożne życzenie, związane ze wszystkimi, którzy znają mnie jako twórcę… A skąd się wziął? Z mistrzowskiego, moim zdaniem, wykonania piosenki „Freak on a leash” Korna, z gościnnym udziałem Amy Lee… Sentyment do tej piosenki miałem już wcześniej, ale Amy pasuje tam świetnie… Jeśli ktoś jeszcze nie słyszał, to najwyższa pora usłyszeć zaznaczę, że pomimo sentymentu do Amy nie słucham takiej muzyki zbyt często i jeżeli coś już robi na mnie wrażenie to jest wartościowe… Apropos tytułowej potęgi, warto wspomnieć o potędze miłości:

Kiedy będziemy umierać (2.2.2006)

I kiedy dopełni się to co nieuniknione…
Czy będę żył czy moja dusza będzie już poza materialnym domem
Spojrzę w górę i we wspomnieniach utonę
I złączę ducha z Twoim raz jeszcze,
Uformuję dłonie w przyjacielskim geście
I nasłuchiwał będę kroków Twojej duszy w liści szeleście
I zamknę oczy z nadzieją, że znów zobaczę jak Twe usta się śmieją

Kiedy mnie wyśmieją
Wszyscy ateiści
Ja zostawię ich i odejdę spośród zgliszczy
w Edenu krainę, zanurzając się w nią będę miał raźną minę

A jeśli pierwszy zginę,
Nie chcę łez, daj mi ostatni uśmiech,
wtedy spokojnie i w nadzieji usnę…

Requiem dla snu…

niedziela, 22 Kwiecień 2007

Zaczęło się od świetnej muzyki, którą już gdzieś tam, kiedyś słyszałem… Wtedy nie zrobiła ona na mnie większego wrażenia, jednak dokładnie tydzień temu zakochałem się we wspaniałej kompozycji niejakiego Clinta M. Zresztą,„[...]jeśli kto ma uszy, niechaj posłyszy!” Na co dzień nie słucham podobnej muzyki, ale w tym konkretnym utworze jest coś, hm… magicznego? Większość moich znajomych ma podobne odczucia… Na mnie ta magia podziałała do tego stopnia, że natchnęła mnie do napisania wiersza, którego nie mogę teraz zamieścić, bo wysyłam go na konkurs, a organizator życzy sobie, żeby nadsyłane wiersze nie były nigdzie wcześniej publikowane. Na osłodę, na końcu zarzucę inny wierszyk. Przez ten tydzień usilnie poszukiwałem filmu o tym samym tytule i za sprawą koleżanki z klasy, znalazłem go (jeżeli kiedyś to przeczytasz, to pozdro Amelka ;) ) Po obejrzeniu tegoż filmu mam doprawdy mieszane uczucia… W piątek rozbił mnie na miazgę, co tu kryć… Brat uprzedzał mnie, że znajdę tam totalny anty-happy-end… Czy znalazłem? Trudno powiedzieć. Chyba nie, bo choć bohaterowie się bardzo pogubili w życiu, to żyją i mają (nikłe, ale zawsze) szanse na odnalezienie się w nim znowu… Jest przecież detoks, a gdyby się bardzo uparli to mogliby znowu zamieszkać razem. A czemu mnie film rozbił? Ano dlatego, że zacząłem się zastanawiać czy śmierć jest zawsze tym najgorszym zakończeniem.

Apostrofa do róży (27.10.2006)

Rajska różo
Żywy symbolu Jego chwały
Choć zniszczono Eden cały
Błyszczysz na tle szczątków zmarniałych
I choć dziś chroni Cię magiczny klosz
to i tak podzielisz Edenu los
Dziś stanowisz tylko ciekawostkę
Symbol niewzruszonej potęgi oschłej

I co komu po Twoim pięknie
skoro zza klosza widać je dość mętnie
Podzielisz los pobratymców
Już za późno na potok słów
Już się nie chyli żadna z głów
bo Pani w Czerni zaczęła swój łów

A tyś jest celem pierwszym
bo ci co mają w sobie zło
żyją na ziemi z której uczynili piekło
więdniesz, choć nie poznałaś czym jest ciepło