Moje odczucia odnośnie roli intymnych relacji interpersonalnych w moim życiu, zataczają właśnie koło. Na początku była afirmacja, o tyle słaba, że osnuta na kanwie swoistej niższości, poczucia, że niezależnie od własnych starań, zawsze będę emocjonalnie upośledzony, niekompletny. Potem przyszły one – miłostki. Platoniczne, quasi-platoniczne i te mniej lub bardziej odwzajemnione. Pierwsza z nich (miłostek, nie dziewcząt, brońcie niebiosa!) kazała mi zerwać z tą miernie ugruntowaną afirmacją.
Bo oto okazało się, że nie tylko, jak każdy, mam potrzebę czuć się zauważony przez rówieśnicę, ale też pojawiła się rówieśnica, która mnie zauważyła. Nie do końca, wprawdzie tak, jakbym sobie tego wtedy życzył, ale cóż był to jakiś początek. I choć dzisiaj idealne koło doprowadziło mnie do afirmacji na podstawie przeświadczenia o byciu pełnoprawną, samowystarczalną uczuciowo jednostką, pozwolę sobie na sentymentalną podróż do czasu kiedy odczułem dysonans między swym pokornym podejściem, a tym czego chciałem naprawdę. Jak za chwilę zobaczycie, początkowo nie spodziewałem się, że powyższy utwór kiedykolwiek ujrzy światło dzienne. Uczucia jednak, mają to do siebie, że się wypalają, a na ich stosach płoną również rozmaite niepewności i lęki:
Prywatne (13.11.2005)
Cztery męskie oczy wpatrzone w jedną w czerń odzianą postać
Dwa męskie serca, które chcą z nią w jednym miejscu zostać
Dwoje męskich ust, które chcą powiedzieć „zostaw”
Dwie głowy, które im tego zabraniają
Tysiące myśli, które w głowach ich nastają
A oprócz tego dwie dłonie, które w braterskim uścisku pozostają
Oni wiedzą, że to nie zabawa
Bacznie patrzą jak z lewa i z prawa
Nadchodzą faceci -
Boże, niech ten czas już szybciej leci
Niech ona przyjdzie tu i swym uśmiechem
Ukoi ten niepokój, który czują
Stoicka postawa na zewnątrz, w środku
- wariują
Lecz ona idzie do nich i do tamtych znowu wraca
Bracia czują nad głowami topór kata
Tamci w prawdzie też na nią patrzą
Nie byłoby w tym nic złego,
Gdyby tym spojrzeniem nie realizowali swego samczego ego
Trudno jest braciom przywyknąć do tego
Aż w końcu wszyscy wychodzą
Jest bezpieczna i to się liczy,
a żadne już serce niepokojem nie krzyczy
Byłbym zapomniał. Happy Chr… znaczy wesołych świąt. ^^