Archiwum kategorii ‘Wiersze’

Infinity of the ends

piątek, 15 Maj 2009

Nawet gdybym nie napisał tego wiersza wczoraj, zrobiłbym to dzisiaj. Wczoraj po raz drugi obejrzałem V jak Vendeta, dzisiaj zaś finał ósmego sezonu Smallville. Wiem, że długość tego serialu kojarzy się Wam pewnie z Modą na sukces, ale lubię go, mimo tego, że wielu twierdzi, że już dawno powinien się skończyć. Ja jestem nawet zdolny przymknąć oko na cały zamęt jaki wprowadza ów serial do uniwersum komiksowego. Do rzeczy jednak: V znowu skłonił mnie do przemyśleń związanych z ludzkim życiem, a konkretniej postrzeganiem jego kolejnych etapów. Co ma do tego Smallville? Mówiąc szczerze: jedną frazę, mianowicie:

Clark Kent is dead.

Wypowiadaną przez samego Kenta. Scenarzystom Smallville chodziło zatem po głowach to, co i mnie. Najwyższa jednak pora by proza ustąpiła pola poezji

(…) (14.5.2009)

Po to umarłem
By narodzić się na nowo
Jak to kiedyś pisałem
„Z trochę mniej człowieczą głową”

Pierwsza śmierć
Jest końcem Ciebie jakiego znasz
Mówią że odpada z Ciebie ćwierć
Lecz Ty cały przemijasz
Mimo że się jeszcze wczoraj śniła
Ta która życiem Ci była

Umierasz więcej niż raz
Mało kto ginie tylko dwukrotnie
Choć zewnętrznie pozostaje żywy
Reaguje gdy ktoś go dotknie

Lecz nie jest już
Tym samym człowiekiem
Słowa zmieniające znaczenia
Są trumny jego wiekiem

Inne reakcje
Dziwne myśli konotacje
Ciało to zbyt mało
Żeby to myślące coś
Człowiekiem pozostało

Patrz i widź
Jak konam ja
Jak umierasz Ty
Jak rodzą się oni
Choć to nasze line papilarne
Znajdą u ich dłoni

Steadiness

sobota, 2 Maj 2009

Na kilka dni przed tak zwanym egzaminem dojrzałości nie opuszczają mnie werteryczne nastroje. Paradoksalnie to chyba dobrze. Zastępują one bowiem miejsce ordynarnego, bezproduktywnego stresu i zmuszając do tworzenia stwarzają odskocznię od ciągłego uczenia się.

I o dziwo, taki właśnie nastrój doprowadził do powstania jednego z niewielu (jeśli nie pierwszego) wśród moich wierszy, w których nieregularne strofoidy zastępują zgrabne strofki (w tym wypadku czterowersowe).

Patrzcie i podziwiajcie:

Mojej Lotcie (2.5.2009)

Tyś jest mi Lottą
Bo ja jestem Werterem
Lecz nie zabiję się
Bo mogę zrobić tak wiele

Ty nie miej wyrzutów sumienia
Bo pobudzasz do tworzenia
Budzisz zapomniane analogie
Zatem wdzięczność należy się Tobie

Zatem jestem Tobie wdzięczny
A ze mną moje słowa
Niechaj głos Twój dźwięczny
Zabrzmi w mej głowie od nowa

Pozwól tworzyć niszcząc
Oddać stare serce wilkom
Bym mógł wyhodować nowe
Kochać inną gotowe

I stanie się tak
Ku uciesze obojga
Księgę uczuć
Przeczytam wspak

Chyba że moc pożądania
Zacznie Ci wszystko przysłaniać
Nim dopełni się przemiana
Wystarczą wtedy dwa zdania

Prophecy

środa, 29 Kwiecień 2009

Naszło mnie dzisiaj na rozmyślania nad wpływem środowiska na rozwój osobowości człowieka. Nie mam jednak czasu, ani ochoty pisać o tym dzisiaj. W poniedziałek pierwszy pisemny egzamin, a ja mam jeszcze sporo nauki. Podzielę się z Wami jedynie pewnym fatalistycznym utworem, który dzisiaj powstał:

Przepowiednia (29.4.2009)

Będą zabijać ludzi
W imię praw człowieka
I wiedz że prędzej lub później
Lecz kiedyś nas to czeka
Władza dąży do wojny
Choć przeciętny obywatel
Chce mieć świat spokojny
Mówią że przeciwdziałają
Konfliktom zbrojnym
Tak naprawdę tworząc koło wzajemnej adoracji
Jednak kiedy któremuś
znudzą się chwile stagnacji
Świat się znajdzie
W nienajlepszej sytuacji

I więksi będą kosztem mniejszych
Dobrobyt swój budować
Będą palić i gwałcić
Będą też rabować
A gdy skończą swe zbrodnicze działania
Wymyślą chwytliwe hasło
Które będzie im przysłaniać
Własne ich okrucieństwo
Znane zresztą u nich
Jako męstwo

I historia zatoczy koło
Jak to ma w zwyczaju
Muzułmanin będzie się wysadzał
Marząc o raju
Lecz miast dziewic czterdziestu
Dostanie nienawiść Zachodu
Prowadzącą jego państwo
W niebyt

Istnienie świata zależy dziś
Od jednego guzika
Uważaj więc ludu
Komu pozwalasz go dotykać

Magistrae!

wtorek, 21 Kwiecień 2009

Pierwszy dzień dobrowolnego wygnania zaowocował utworem lirycznym. To, że nie wziąłem ze sobą książek, z których miałem się uczyć w zasadzie niczego nie zepsuło. Dzięki temu wręcz mam już za sobą pobieżną powtórkę materiału z języka polskiego dla klasy pierwszej. W konsekwencji tejże powtórki powstał wspomniany wyżej wiersz.

Magistrae! (21.4.2009)

(Do Pań: Małgorzaty Chwedczuk i Kazimiery Sobiło)

Kształtowałyście
Człowieka poetę prozaika
Pozwalałyście
Zapomnieć o przytykach
Przypominałyście
Główne cele człowieczeństwa
Uczyłyście
Pseudo-ideom nieposłuszeństwa
Oddziaływałyście
Nie lękając się awangardy
Od nawyku uchroniłyście
Bezmyślnej pogardy

I przykrością równie wielką
Jest rozstawać się z Wami
Jak z dobrymi kolegami
Choć dziś autorytet
To pojęcie zbędne
Dla Was w mojej pamięci
Zawsze miejsce będzie

Pozostaje wątpliwość
Czy mnie nie zepsuje chciwość
Czy wytrwam wierny Waszym zasadom
Czy mnie zmieni stado

Lecz nadzieję żywię szczerą
Że miast blednąć
One się utrwalą
Pozostaną niby drogowskazy
Nie jałowe puste frazy

Czasem zaczynam żałować
Że idę dalej
Ale zaczyna się cofać
Kto w miejscu staje

Word’s slave

sobota, 18 Kwiecień 2009

W odróżnieniu od ostatniego wpisu, słowo komentarza będzie po polsku, zaś wiersz po angielsku. To, co napiszę zabrzmi patetycznie, ale jak wskazuje tytuł jestem niewolnikiem słowa. Miło jest mieć umiejętność splatania słów, miło dawać ludziom powody, by się tym zachwycali. Ale to nie jest wybór. I wiąże się z tym wiele ambiwalentnych uczuć, które nierzadko potrafią rozerwać serce zanim ułożą się w zgrabne frazy. Znacie marvelowego Hulka? Poeta jest trochę jak taki Hulk, tylko całe zniszczenie dzieje się w obrębie jego jestestwa. Pamiętajcie o tym, za każdym razem, kiedy będzie w Was kiełkować zazdrość, ot tylko tyle.

Transformation (18th Apr ’09)

Every single thing that I say or do
Is nothing but a substitute
For being with you
And you probably don’t know
What I’m going through
But it’s ok
I didn’t even want you to

Love seemed to be more than my own desires
And I always considered my intentions
As the highest
But now it has new dimension
That just has to be mentioned

If I do something I may loose you for ages
If I do nothing I will loose you too
There are two cages
First is worse than the second
But I’m not willing to wait
Any other second
Second is worse than the first
And theoretically this poem
Brings you to its end

But this is the time for poetry
To step aside
And wake up the man
Who is sleeping there, inside

I’ve got used to

wtorek, 7 Kwiecień 2009

Let the poetry flow ;>

Przywykłem (7.4.2009)

Przywykłem brać udział w wyzwaniach
I choć czasem na nogach się słaniam
Nie żałuje żadnego
Bo w ten sposób
Rozwijam swoje ego
Wiedz że zmierzam do tego
Żeby wiedzieć więcej
Żeby kiedyś ktoś zechciał
Powiedzieć o mnie sensei
Lecz na to trzeba zasłużyć
A zwykle czas
Tak cholernie się dłuży

Mogę rozważać czy robię więcej złego
Czy dobrego
Czy będzie to cokolwiek pomnażać
Oczywiście że nie
Więc żyje i robię to co myślę
Że należy do mnie

Czasem krzywdzę
Czasem jestem krzywdzony
I może nie zasłużę
Na posiadanie żony
Ale będę wiedział
Że choć sam to w spokoju ze sobą
Będę siedział

Nie mów mi
Że mam godzić się na zło
Bo popełnia je ktoś
Kogo bardzo cenię
Naiwność duma
Raczej przyrodzenie

Nic na to nie poradzę
Nie wiem czy bym chciał
Nawet gdyby każdy przechodzień
W twarz mi się śmiał
Bo jedyne co się liczy to zasady
Nie te przyjęte przez układy
Lecz te które wytatuowano mi w sercu
Choć dziś ludzie zapominają o tym miejscu

Anyway…

niedziela, 8 Marzec 2009

Jak wyżej:

Tak czy inaczej (8.3.2009)

Tak czy inaczej
Jestem tu
Niezależnie
Cały Twój
Może znasz mnie pobieżnie
Ale to nie moja wina
Wielokrotnie już pisałem
Że życie to kpina

Mogę się buntować
Lecz to jakby rany
Rozdrapywać od nowa
Jestem masochistą dla Ciebie
Bo wiem że z Tobą czułbym się
Jak w niebie
I mogę tylko łudzić się
Że kiedyś poczujesz to samo

Złudzenia powstają od niechcenia
Nie miej mi za złe
Że myślę o Tobie zanim zasnę
Że snami układam Cię w swoim łożu
I chcę tylko dożyć chwili
Gdy będziemy razem żyli

Broken soul

poniedziałek, 2 Marzec 2009

Pozwólmy przemówić poezji…

(…) (1.3.2009)

Mam zasadniczy brak w edukacji
Nie umiem przegrywać
Możesz się naigrywać
Lecz stworzony jestem
Żeby szczyty zdobywać
Słowem gestem

Szczyty własnej świadomości
W dolinach nie zwykłem gościć
Dłużej niż przez chwilę
Teraz spędzam tutaj czasu tyle
Że nie wiem czy się kiedyś wydostanę
Czy ktoś pomóc będzie w stanie

Czy zasypią mnie gruzy
Własnych moich marzeń
Czy powyginają mnie
Parabole chorych zdarzeń

Chcę mieć nadzieję
Lecz się diabeł we mnie śmieje
Podpowiada że to matka głupich
Radzi by się upić
I zapomnieć o problemach
Lecz istnieje wszystko to
O czym myślę że go nie ma

Life itself

czwartek, 12 Luty 2009

Liryka refleksyjna, wszelki dodatkowy komentarz jest zbędny:

Progres (11.2.2009)

Nie jest prosto burzyć
To co budowałeś z uporem
Często topisz to w kałuży
Myślisz że to chore
Boisz się postępu
Chciałbyś pominąć
Słowa wstępu

Lecz one są nieubłagane
Chronologia im służy
A głupi człowiek
Daje się odurzyć
Jednym pomaga spowiedź
Innym kartka i długopis
Tym ostatnim nie chodzi
O to by dać tu popis

Aby nie zginąć
Musisz pozwolić
Czasowi płynąć
Nie daj się niewolić
Nawet najpiękniejszej przeszłości
Ona Ci nie odda tego
Czego Ci zazdrości
Nie da tej od której ją dzielisz
I choć myślisz
Że się nigdy nie ośmieli
Zabierze najpiękniejsze lata życia
Nie będzie robić tego z ukrycia
Sam ją zaprosiłeś
Dlatego musisz mieć siłę
Bo życie
Z natury jest zawiłe

Post-prom

niedziela, 1 Luty 2009

Mówiąc językiem nastolatka oddanego kulturze hip-hopowej powiedziałbym: „było grubo”. Używając zaś języka poety ująłbym to zgoła inaczej. Jako że ten skrawek sieci jest swoistą świątynia poezji, zostańmy przy wariancie drugim:

Wspomnień czar (1.2.2009)

Uśmiecham się do wspomnień
Chwil które przeszły
Już koło mnie
Tych co nie wrócą
Już do mnie
Na jawie
Po latach
Będziemy siedzieć przy kawie
Myśleć o zabawie
Która była naszym udziałem
Myśleliśmy że młodość
Jest czymś stałym
Prawda jest taka
Że jest czymś doskonałym

A wszystko co jest bez skazy
Podobnym jest do miraży
Pokrewnym fatamorganie
Byłem gotów się łudzić
Że czas dla mnie stanie
Lecz Czas nie robi wyjątków
I chyba właśnie dlatego
Jest w porządku